kim jestem
piątek, 15 grudnia 2017
wpływ dzieciństwa na przyszłość
Czy zastanawialiście się kiedyś...
Czy zastanawialiście się kiedyś jak wasze dzieciństwo i doświadczenia z wchodzenia w dorosłe życie wpłyną na wasze życie? Pomyślicie, że znikome a jednak.
Brak wsparcia i miłości, zrozumienia spowodował, że szukałam miłości gdziekolwiek, miało to późniejsze konsekwencje w wyborze partnerów.
Dorastanie nie było kolorowe, myśląc, że nic nie znaczysz, że nic nie osiągniesz szukasz akceptacji gdziekolwiek. I tu pojawia się prawdziwy problem, kolosalne konsekwencje i emocjonalne podejmowanie decyzji.
W tym momencie szuka się akceptacji u partnera, nie zawsze ten partner ma dobre zamiary, gdy on daje ci poczuci bezpieczeństwa i akceptacji, ma również ogromny wpływ na twoją psychikę, z łatwością manipuluje twoimi uczuciami i emocjami, każda twoja decyzja jest zależna od niego. Zrobisz wszystko by go nie rozczarować, większość z tego będzie stanowiła wymuszenia emocjonalne, strach przed odrzuceniem i strata jest większy niż poczucie własnej godności.
Ja ciągle naginałam swoje zasady, robiłam wszystko by było dobrze, gdy tylko chciałam zrobić coś dla siebie, ten ktoś wyjątkowy odnajdywał nową miłość, porzucając bez słowa, wmawiając, że wszystko jest moją winą.
Gdy tylko jego losy płatały mu figla wracał, a ja zawsze czekałam z nadzieją, że to ja jestem ta wyjątkowa. Czułam się winna, że nie mam czasu dla niego bo muszę się uczyć. Wpadałam w poczucie winy informując o przeprowadzce do innego miasta. Kolejna awantura i manipulacja. Wmawianie, że jesteś zła, że jest miliony innych fajniejszych, ładniejszych czekających na swoją chwilę.
Załamujesz się ale idziesz dalej podnosisz się, i kolejny raz upadasz. Znów szukasz akceptacji w niewłaściwym miejscu. Ile jeszcze razy zaufasz, ile razy jeszcze będziesz cierpieć?
I po co Ci to? Po co te łzy?
Po co to szukanie poczucia bezpieczeństwa?
Przecież wszystko zależy od Ciebie. Nie ważne jak długo będziesz sama, zawsze żyj tylko i wyłącznie dla siebie, bo świat się zmienia a ludzie zawodzą. Bądź fer wobec siebie,, odrobina egoizmu nikomu nie zaszkodziła jeszcze.
niedziela, 11 czerwca 2017
dzieci ulicy
Dzieci ulicy ;(
widząc wczoraj gromadkę zaniedbanych dzieci pozostawionych samych sobie bez opieki i zainteresowania osób dorosłych, nudzących się i biegających między samochodami, zrobiło mi się naprawdę przykro, że nie mam możliwości zapewnić im towarzystwa i jakiegoś zajęcia, tym bardziej, że w grupie tej były też zaledwie kilkuletnie dzieci, które mogły sobie zrobić krzywdę...
niektórzy rodzice są naprawdę naprawdę nieodpowiedzialni.
Trzeba coś z tym zrobić jakoś dotrzeć do nich i im pomóc, to naprawdę mądre dzieci. Żałuję, że byłam w pracy i nie mogłam się nimi chociaż trochę zająć.
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
co dalej???
Zastanawiacie się pewnie co dalej???
Psycholog szpitalny postanowiła zrobisz wszystko, by młoda
dziewczyna po urodzeniu dziecka miała szansę opiekować się nim. Po zebraniu
obszernej dokumentacji i przedstawieniu szczegółowej diagnozy udała się do sądu
rodzinnego w celu ponownego rozpatrzenia sprawy. Niechętnie ustalono termin
rozprawy.
Przygotowano także kilka wariantów szczegółowych działań,
każdy schemat miał odpowiedni odnośnik do ewentualnej decyzji sądu. Było to
niezbędnym działaniem, mającym na celu zabezpieczyć przyszłość dziewczyny.
Miało to też na celu formę obrony podczas rozprawy sądowej.
Dni mijały szybko, nadchodził dzień porodu. Przyspieszono więc
termin spotkania w sądzie. Sytuacja była trudna, oskarżenie wyciągało kolejne
argumenty mające na celu pogrążenie nieletniej. Na szczęście obrona miała
świetne kontrargumenty oraz kilka świetnych propozycji rozwiązań. Zdawało by
się, że czas stoi w miejscu, sekunda za sekundą sytuacja robiła się coraz bardziej
skomplikowana. Nic nie było takim jak wydawało się przed wejściem na salę
sądową. Milena straciła już nadzieję. Zwątpiła w to, że kiedykolwiek uda jej
się otrzymać prawo do opiekowania się dzieckiem.
Po długim namyśle, już bez obecności dziewczyny podjęto
decyzję….
niedziela, 12 marca 2017
kolejne dni w szpitalu
Kolejne dni w szpitalu
![]() |
| fotografia własna |
Kolejne dni pobytu w szpitalu mijały szybko, gorączka
spadła, opuchlizna ustąpiła. Z dnia na dzień dziewczyna czuła się coraz lepiej.
Czuła jednak niepokój, całymi godzinami zamartwiała się o los jej synka. Nocami
gdy nikt nie widział płakała w poduszkę, a czas porodu zbliżał się
nieubłaganie. Nie wiedziała jak postąpić, czy ponownie uciekać narażając życie
swoje i dziecka?
Na oddziale poznała młodego studenta odbywającego praktykę w
szpitalu. Chłopak wiele czasu poświęcał na rozmowy z Mileną. Wspólnie z
chłopakiem przyszłej matki postanowili znaleźć najlepsze rozwiązanie. Obaj zgłosili
się po poradę do psycholog która znała już sytuację dziewczyny. Nikt z nich nie
chciał zostawić nastolatki samej z tym problemem. Psycholog po naradzie z
lekarzami postanowiła, że dziewczyna jeszcze przez jakiś czas po porodzie
zostanie na oddziale pod fachową opieką psychologa. Wraz z lekarzem kobieta
postanowiła wystawić pozytywną opinię przyszłej matce i interweniować w sądzie
o zamianie kary dla Mileny z pobytu w ośrodku na nadzór kuratora. Przedstawiona
została pełna diagnoza zawierająca rokowania na przyszłość oraz chęć poprawy, w
dokumencie tym zawarte były także powody, które kierowały zachowaniem
dziewczyny przed umieszczeniem jej w ośrodku.
Pozostało tylko czekać na wyniki, oraz decyzję sądu. Był to
trudny czas dla wszystkich a cała procedura może trwać bardzo długo a jej wynik
może być różny.
wtorek, 7 marca 2017
wizyta
Trudna wizyta
![]() |
| fotografia własna, autor kompozycji nieznany |
Nadszedł czas trudnej rozmowy. Przebywająca w szpitalu
Milena musiała zmierzyć się z największym wyzwaniem- rozmową z psychologiem. Całą
noc się zastanawiała czy ta rozmowa będzie przebiegała tak jak poprzednie
wzbudzające w niej poczucie winy, ukazujące jej złe zachowanie, dyskusje pełne
oskarżeń w jej stronę. Pomimo wszystko dzielna dziewczyna chciała mieć już to
za sobą, było jej wszystko jedno jak przebiegnie ta rozmowa, byle tylko już nie
musieć do tego wracać.
Ku zaskoczeniu dziewczyny na spotkanie przyszła młoda
kobieta zaraz po studiach, była miła. Przedstawiła się powiedziała kilka słów o
sobie, o celu jej wizyty. Uprzedziła swoją rozmówczynię o zadawaniu trudnych
dla niej pytań oraz o tym, że rozmowa jest dobrowolna i do niczego nie
zobowiązuje a wszystkie powierzone jej tajemnice zostaną miedzy nimi. Milena nie
do końca ufała kobiecie ale postanowiła zaryzykować. Podczas sesji
terapeutycznej padło wiele trudnych pytań na które obie panie szukały
odpowiedzi. Przeprowadzona została szczegółowa diagnoza postępowania
dziewczyny. Rozmowa miała luźny charakter, ale z jej treści można było
wyciągnąć wiele wniosków. Młoda psycholog była zaskoczona, że tak młoda osoba
tyle w życiu przeszła, złość narastała z każdą chwilą, ale nie na dziewczynkę a
na przebieg sprawy. Cały czas zastanawiała się dlaczego wcześniej nie została
przeprowadzona szczegółowa diagnoza? Dlaczego nikt nie zastanawiał się nad
motywami postępowania oskarżonej? Dlaczego wszyscy przeszli obok cierpienia
tego dziecka obojętnie? Czuła się
bezsilna, zwątpiła w słuszność swojego zawodu. A dlaczego? Bo nigdy nie
przyszło jej do głowy, że psycholog, pedagog i służby mające pomagać mogą być
tak bezduszne, obojętne, pozbawione
empatii i choćby odrobiny współczucia.
Podczas tej rozmowy powstała szczegółowa diagnoza,
przedstawiona w pierwszej części tej historii. Zawierała wszelkie motywy
postępowania, nie usprawiedliwiające zachowania diagnozowanej ale ukazujące jej
pobudki oraz rokowania na przyszłość.
Młoda psycholog całą noc zastanawiała się w jaki sposób
mogła by pomóc dziewczynie, jej i innym przyszłym młodym matkom pokrzywdzonym
przez los. Zrozumiała by gdyby nowo narodzone dziecko odbierano wychowankom
ośrodka nie rokującym poprawy, ale przecież Milena poprawiła stopnie, pomagała
w codziennych obowiązkach i była opiekuńcza. Dlaczego więc ma się ją pozbawić
radości płynącej z macierzyństwa? Dlaczego zabiera jej się możliwość skutecznej
resocjalizacji mającej na celu przygotowanie jej do dorosłego życia i odpowiedzialnego
macierzyństwa?
Tej nocy w jej głowie narodził się pewien projekt ale o tym
później…
szpital
![]() |
| fotografia własna |
Szpital
Przerażony Marcin znalazł się w trudnej sytuacji. Z jednej
strony poważnie zagrożone było zdrowie jego dziewczyny, z drugiej zaś byli
poszukiwani przez policję, o ich ucieczce powiadomiono lokalne media, każdy już
prawie znał ich twarze. Nie miał dokąd udać się po pomoc, nie chciał by
odebrano im dziecko. Mógł postąpić egoistycznie i namawiać Milenę na dalsze
ukrywanie się pomimo jej złego samopoczucia lub poprosić o pomoc. Każda decyzja
wydawała się złą, trudno podjąć decyzję w tak trudnych okolicznościach. Nie miał
dużo czasu na zastanowienie się, stan nastolatki pogarszał się z każdą godziną.
Wbrew woli przyszłej matki postanowił odwiedzić pobliskie
gospodarstwo. Biegł przez zaspy śniegu przez dzielące ich od wsi pole. Zapukał do
drzwi pierwszego domostwa. Choć było mu trudno, poprosił o pomoc. To była
trudna decyzja, ale nie miał innego wyjścia, przecież gorączka dziewczyny była
tak wysoka, coś złego mogło by się stać jej i dziecku. Gdy kobieta, która
otworzyła drzwi parzyła zziębniętemu chłopakowi herbatę, on opowiedział jej chaotycznie
całą historię. Ona zaś niezwłocznie o
wszystkim powiadomiła swojego męża, który natychmiast postanowił pojechać po
młodą istotę znajdującą się na skraju lasu w opuszczonym domu. Gdy dotarł na
miejsce zastał tam wyziębioną dziewczynę, półprzytomna w gorączce wypowiadała
bezwiednie słowa: „Nie zabierajcie mi mojego dziecka, nie zabierajcie mi go”,
słowa powtarzała cały czas. Nie było z nią żadnego kontaktu werbalnego, dziewczyna
na nic nie reagowała, powtarzała tylko wciąż te same słowa: „Nie zabierajcie mi
dziecka”. Gospodarz od razu zawiózł dziewczynę do szpitala, wraz z żoną czekał,
aż dziewczynę zbada lekarz.
Gorączka była wysoka, dziewczynka wychłodzona. Milena
musiała zostać kilka dni w szpitalu. Po ciężkiej nocy lekarzom udało się zbić
temperaturę, badanie ginekologiczne nie wykazało żadnych nieprawidłowości. Personel
szpitala martwił jednak stan psychiki pacjentki, była wystraszona i małomówna,
nie chciała odpowiadać na żadne pytania, chciała jak najszybciej opuścić to
miejsce. Bała się, że odbiorą jej dziecko. Lekarz prowadzący podjął decyzję, że
przyszła matka zostanie pod obserwacją aż do momentu rozwiązania, postanowił
też, że powinna zostać przeprowadzona konsultacja psychologiczna. Musiał też powiadomić
policję i władze ośrodka, zrobił to niechętnie ale taki był jego obowiązek. Jako
starszy stażem człowiek wiele już w swoim życiu widział, zrobiło mu się szkoda
pacjentki, chciał jej bardzo pomóc, bardzo polubił swoją podopieczną. Chociaż to
wbrew etyce postanowił wtrącić się w całą sprawę i kontrolować całą sytuację….
wtorek, 24 stycznia 2017
wielka ucieczka
Wielka ucieczka
Wszystko spakowane w jeden plecak, kilka kanapek zrobionych
przy śniadaniu, butelka wody, ciepły sweter, kurtka i koc,- tylko tyle mogła
zabrać.
Był grudzień, zimny
wieczór, do wolności pozostał tylko jeden płot, wysoki płot, a skok był
naprawdę ryzykowny. Przecież mogła spaść niefortunnie, zrobić krzywdę sobie a
nawet dziecku.
Długo nad tym myślała, nawet się wahała, ale za wszelką cenę
chciała zachować przy sobie swoje maleństwo. Po drugiej stronie czekał na nią chłopak,
oboje wiedzieli, że od tego momentu będą musieli sobie radzić sami.
Kilka szybkich
oddechów i wdrapała się na wysoki płot, i skoczyła. Nareszcie była z nim i to
się dla niej najbardziej liczyło, pod wpływem adrenaliny i natłoku emocji w
pierwszej chwili nie odczuła upadku.
Gdy już szli razem przed siebie Milena
odczuwała już silny ból ręki, mimo wszystko zbagatelizowała to, twierdziła, ze
to tylko kilka niegroźnych stłuczeń. Marcin zmartwił się, chciał nawet by
poszli razem do szpitala. Dziewczyna jednak była nieugięta, uparcie twierdziła,
że to nic takiego i postanowiła iść dalej. Błąkali się po okolicy aż do świtu. Dotarli
na dworzec, nie wiedzieli co dalej. Chwila namysłu i spontaniczna
decyzja-wsiadają do pierwszego pociągu jaki pojawi się na stacji.
Mieli niewiele oszczędności, postanowili pojechać na gapę.
W
obawie przed kontrolą postanowili wysiąść na następnej stacji.
Niedaleko była
wieś, znaleźli opuszczony budynek, było naprawdę zimno, do ogrzania się mieli
tylko ciepłe kurtki i koce które chłopak spakował do dużej torby, mieli też
niewiele jedzenia, starczyło tylko na
jeden posiłek.
Tej nocy poszli spać głodni.
Następnego ranka Marcin postanowił pójść do okolicznych
gospodarstw i poprosić o coś do jedzenia, czuł się odpowiedzialny za dziewczynę
w zaawansowanej ciąży. Martwił się, nie chciał by jej i dziecku stało się coś
złego.
W każdym z domostw otrzymał ciepły posiłek który zapakował na wynos,
poprosił też o ciepłą herbatę w butelce niby na dalszą drogę.
Tak naprawdę
wrócił do opuszczonego gospodarstwa.
Dopiero teraz zauważył, że w opuszczonym miejscu jest piec,
poprzedni właściciel nie zabrał ze sobą wszystkiego, w jednym z pokoi w którym
zawalił się dach zostało kilka przedmiotów codziennego użytku takich jak kołdra
i poduszki.
Cały dzień złościł się na siebie, że wcześniej dokładniej nie
sprawdził ruin gospodarstwa.
Pustostan ten znajdował się w dużej odległości od
pozostałych domostw.
Stał praktycznie na skraju lasu. Postanowili, że zostaną
tu kilka dni, dopóki okoliczni mieszkańcy nie zaczną czegoś podejrzewać.
Każdego
dnia odwiedzał inną część wioski i prosił o pomoc. Zazwyczaj ludzie byli mili i
chętnie pomagali.
Nie mogli jednak zostać tam długo.
Gdy postanowili wyruszyć
w dalszą drogę Milena strasznie źle się czuła, ręka coraz bardziej ją bolała, a
gorączka uniemożliwiała dalszą podróż. Co teraz zrobią?
Gorączka jest coraz
większa a opuchlizna na ręce nie wygląda najlepiej…
Jak postąpią? Czy Marcin narazi zdrowie i życie swojej
dziewczyny i dziecka? Czy jednak postanowi przerwać ucieczkę i zgłoszą się do jakiejś
instytucji o pomoc?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




