czwartek, 12 stycznia 2017

kilka słów o sobie

Zanim zacznę pisać dodam kilka słów o sobie,

Pomimo młodego wieku, a mam już prawie 25 lat, posiadam spory bagaż doświadczeń. 
Wiele z nich jest ciekawych, inne są nudne, jeszcze inne traumatyczne a niektóre napędzają mnie do dalszego działania.
Wbrew pozorom życie nie jest tak piękne jak by się wydawało, ale ja czerpię z niego to co najlepsze.

Studiowałam pedagogikę resocjalizacyjną,- wybór był prosty, w domu rodzice zaszczepili mi miłość do drugiego człowieka i chęć pomocy innym, pomimo tego iż całe moje dzieciństwo nie było łatwe, jedno im zawdzięczam, wiarę w drugiego człowieka. Od najmłodszych lat intrygowały mnie problemy społeczne, chęć pomagania.

Nikt nie wierzył, że w życiu coś osiągnę a jednak, skończyłam technikum z niezłym jak na moje możliwości wynikiem, jedno wiem na pewno nigdy nie zostanę chemikiem czy matematykiem ;)😇😇
Z przedmiotów ścisłych i językowych ograniczałam się do minimum, pozostałe przedmioty zaś uwielbiałam, już wtedy dużo czytałam, miałam wiele zainteresowań. Psychologia, polski, ekonomia nie była mi obca, ale jak każdemu zdarzały mi się wagary i przysłowiowe "pały".

Zainteresowania zaszczepione właśnie już wtedy zmieniły tok myślenia, uwierzyłam w siebie i swoje możliwości, wyjechałam do innego miasta, studiowałam, - uwierzycie ja szara myszka, nieuk totalny, noga z matmy na studiach? Wydawało mi się to niewiarygodne a jednak się udało. Byłam studentką, pewność siebie nadal zaniżona, brak wiary we własne możliwości a jednak na sesjach zbierałam same piątki. Długo nie mogłam uwierzyć w swój sukces. Bo przecież nikt nie wierzył w  moje możliwości, nawet ja sama...

Poznałam nowych przyjaciół,różniliśmy się totalnie charakterami, to oni dawali mi wiarę, że jeśli chce i potrafię to mogę wszystko. No i udało się, co prawda tylko częściowo, ale zawsze to coś. Uwierzyłam w siebie, spełniałam się podczas zajęć, zdobywałam wiedzę tak istotną dla mnie, moje zainteresowania wreszcie miały sens. To było niewiarygodne, coś co kiedyś wydawało się głupim marzeniem stawało się rzeczywistością.

Blog ten chcę poświęcić wielu ciekawym, ale też trudnym wspomnieniom, nie tylko moim, ale też innym, niektóre zdarzenia będą przerysowane z własnych doświadczeń i otaczających mnie ludzi, inne będą fikcyjne, co wcale nie oznacza, że one również nie mogły mieć miejsca w życiu każdego z nas. Dotyczył on będzie problemów społeczeństwa współczesnego, tego jak my postrzegamy dzieci z problemami, te z rodzin patologicznych i te z rodzin na pozór normalnych, to my skreślamy kogoś tylko dlatego ze kradł- a przecież nie wiemy dlaczego to robił. Czy dziewczyna z ośrodka poprawczego ma prawo kochać swoje dziecko i dlaczego jej odbierają możliwość budowania więzi z tym dzieckiem? Bo kim my jesteśmy by oceniać drugiego człowieka? Mamy jakieś większe prawa, przywileje a może specjalny status?

Na podstawie szczegółowej diagnozy każdego z przypadków pokażę Wam jak bardzo się mylimy oceniając drugiego człowieka po pozorach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz