Wielka ucieczka
Wszystko spakowane w jeden plecak, kilka kanapek zrobionych
przy śniadaniu, butelka wody, ciepły sweter, kurtka i koc,- tylko tyle mogła
zabrać.
Był grudzień, zimny
wieczór, do wolności pozostał tylko jeden płot, wysoki płot, a skok był
naprawdę ryzykowny. Przecież mogła spaść niefortunnie, zrobić krzywdę sobie a
nawet dziecku.
Długo nad tym myślała, nawet się wahała, ale za wszelką cenę
chciała zachować przy sobie swoje maleństwo. Po drugiej stronie czekał na nią chłopak,
oboje wiedzieli, że od tego momentu będą musieli sobie radzić sami.
Kilka szybkich
oddechów i wdrapała się na wysoki płot, i skoczyła. Nareszcie była z nim i to
się dla niej najbardziej liczyło, pod wpływem adrenaliny i natłoku emocji w
pierwszej chwili nie odczuła upadku.
Gdy już szli razem przed siebie Milena
odczuwała już silny ból ręki, mimo wszystko zbagatelizowała to, twierdziła, ze
to tylko kilka niegroźnych stłuczeń. Marcin zmartwił się, chciał nawet by
poszli razem do szpitala. Dziewczyna jednak była nieugięta, uparcie twierdziła,
że to nic takiego i postanowiła iść dalej. Błąkali się po okolicy aż do świtu. Dotarli
na dworzec, nie wiedzieli co dalej. Chwila namysłu i spontaniczna
decyzja-wsiadają do pierwszego pociągu jaki pojawi się na stacji.
Mieli niewiele oszczędności, postanowili pojechać na gapę.
W
obawie przed kontrolą postanowili wysiąść na następnej stacji.
Niedaleko była
wieś, znaleźli opuszczony budynek, było naprawdę zimno, do ogrzania się mieli
tylko ciepłe kurtki i koce które chłopak spakował do dużej torby, mieli też
niewiele jedzenia, starczyło tylko na
jeden posiłek.
Tej nocy poszli spać głodni.
Następnego ranka Marcin postanowił pójść do okolicznych
gospodarstw i poprosić o coś do jedzenia, czuł się odpowiedzialny za dziewczynę
w zaawansowanej ciąży. Martwił się, nie chciał by jej i dziecku stało się coś
złego.
W każdym z domostw otrzymał ciepły posiłek który zapakował na wynos,
poprosił też o ciepłą herbatę w butelce niby na dalszą drogę.
Tak naprawdę
wrócił do opuszczonego gospodarstwa.
Dopiero teraz zauważył, że w opuszczonym miejscu jest piec,
poprzedni właściciel nie zabrał ze sobą wszystkiego, w jednym z pokoi w którym
zawalił się dach zostało kilka przedmiotów codziennego użytku takich jak kołdra
i poduszki.
Cały dzień złościł się na siebie, że wcześniej dokładniej nie
sprawdził ruin gospodarstwa.
Pustostan ten znajdował się w dużej odległości od
pozostałych domostw.
Stał praktycznie na skraju lasu. Postanowili, że zostaną
tu kilka dni, dopóki okoliczni mieszkańcy nie zaczną czegoś podejrzewać.
Każdego
dnia odwiedzał inną część wioski i prosił o pomoc. Zazwyczaj ludzie byli mili i
chętnie pomagali.
Nie mogli jednak zostać tam długo.
Gdy postanowili wyruszyć
w dalszą drogę Milena strasznie źle się czuła, ręka coraz bardziej ją bolała, a
gorączka uniemożliwiała dalszą podróż. Co teraz zrobią?
Gorączka jest coraz
większa a opuchlizna na ręce nie wygląda najlepiej…
Jak postąpią? Czy Marcin narazi zdrowie i życie swojej
dziewczyny i dziecka? Czy jednak postanowi przerwać ucieczkę i zgłoszą się do jakiejś
instytucji o pomoc?